niedziela, 14 grudnia 2014

Prolog.



Time flies by when you love someone...   <klik>



    - A wtedy zły czarnoksiężnik... - przerwałam, spoglądając na siostrzyczkę, która zapadła w słodki sen, nie poznawszy nieszczęśliwych losów pięknej księżniczki. Dziewczynka spała opierając głowę na moim ramieniu, przytulając do piersi pluszaka – tego samego, którego dostała od nieznajomej jej osoby. Ja niestety znałam tego człowieka aż za dobrze, choć tak bardzo chciałabym, by dla mnie też był zwykłym nieznajomym.
    Uśmiechnęłam się na myśl, że wygląda jak aniołek. Wiele osób, widząc ją śpiącą albo na zdjęciu, stwierdzało z zachwytem, że brakuje jej tylko skrzydełek, jednak każdy zmieniał zdanie widząc ją w akcji. Wygląd i zachowanie małej nie mogły bardziej ze sobą kontrastować.
    Odgarnęłam z jej pucołowatej twarzy złote loczki, które wpadały do na wpół otwartych ust. Dziewczynka poruszyła się niespokojnie, zamknęła buzię i mocniej przycisnęła misia do piersi, lecz wciąż spała.
    - Jesteś najsłodszym śpiochem na świecie – wyszeptałam zgodnie z prawdą i zostawiłam całusa na dziecięcym czole.
    Podniosłam ją i skrzywiłam się, bo nie była aż tak lekka, jak się wydawała. Usiłując wstać z tym niespodziewanie dużym ciężarem, zgasiłam nocną lampkę i po omacku szłam w stronę drzwi. Pomyślałam z ulgą, że dziś już nie będę musiała wysłuchiwać wrzasków tego małego potwora, gdy natrafiłam stopą na coś miękkiego. Miękkiego i... żywego.
    Błogą ciszę nagle przerwało głośne „miauuu!”.
    - Co mu zrobiłaś?! - usłyszałam pisk niemal w tym samym momencie i dostałam miśkiem w twarz.
Nagle wybudzona siostra okładała mnie pluszakiem raz za razem, a plastikowy nos odbijał się boleśnie od mojego. Zacisnęłam usta, żeby nie dostać w zęby, a pomiędzy uderzeniami udało mi się wykrztusić:
    - Zo... staw... mnie... To... bo... aaał! - krzyknęłam, kiedy kot, najwyraźniej żądny zemsty, wbił pazury w moją stopę.
    Gwałtownie odskoczyłam w bok. Wierzgająca się siostra wypadła z mych objęć, upadła na kolana zarabiając kilka siniaków i przeraźliwym wrzaskiem zaczęła informować o tym wszechświat. Klęknęłam obok niej, żeby w jakiś sposób ją uciszyć, lecz ona, pogrążona w histerii myślą, że pulchne kolana oszpecą paskudne siniaki, wymachiwała rękami na wszystkie strony. Mnie przy tym znów uderzyła w nos, a kota pociągnęła za ogon. Zwierzak zawtórował dziewczynce, lecz ta go przekrzyczała.
    Zamknęłam oczy, obrzucając w myślach siostrę najróżniejszymi wyzwiskami, których nie odważyłabym się wymówić, i wymyślając scenariusz programu kulinarnego „Kot na tysiąc sposobów”.
    Kiedy krzyki nie ustawały, otworzyłam oczy... i to był mój błąd. Mimo ciemności, widziałam wszystko doskonale. Załamana tym, co dziecko robi kotu, wydałam z siebie potężny ryk frustracji i położyłam się na podłodze.
    Poddaję się.
    A to jest po prostu dzień jak co dzień.

***

When you go, would you even turn to say: "I don't love you like I did yesterday"... <klik>

    - Kłamiesz!
    Wykrzyczałam to jedno słowo tak nagle, że z przerażeniem zaczęłam wymachiwać wszystkimi kończynami i pościel znalazła się na podłodze. Wciąż nie wiedząc, czy na pewno się obudziłam, rozejrzałam się po pokoju. Było ciemno, więc musiała być noc. Sprawdziłam zegarek – trzecia w nocy. Zamknęłam oczy, żeby uspokoić przyspieszony oddech i spróbować zasnąć, lecz natychmiast tego pożałowałam, bo pod powiekami zobaczyłam tego mężczyznę. Mężczyznę z mojego snu.
    Nie kocham cię, mówił. Jego usta poruszały się w zwolnionym tempie, jak na filmie. Jesteś dla mnie nikim. Wciąż to powtarzały usta, które tak dobrze znałam. Usta, całujące mnie w czoło na dobranoc.
    Byłam ciekawa, czy mój ojciec naprawdę tak myślał? Bo gdy odchodził, nie powiedział nic... Ale czy nie to było powodem jego odejścia? Czy tak po prostu przestał nas kochać, czy może zawsze byłyśmy dla niego nikim?
    Przestań rozmyślać!, krzyknęłam sama na siebie i zacisnęłam dłoń tak, żeby wbić w nią paznokcie i wrócić do rzeczywistości.
    I wtedy przeniosłam wzrok na drugą rękę, w której trzymałam misia. Prezent dla małej Lany... i znów wspomnienia.
    Pluszak wpatrywał się we mnie świecącymi w ciemności ślepiami.
    Cisnęłam go za łóżko.
    A niech cię zjedzą pająki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz